UŁAN | Bez kategorii | 17 kwietnia 2010

Dziś dziewczyny miały wyjść ze szpitala, ale niestety nie wyszło. Poranny obchód usłyszał jakieś szmery w serduszku Anielki i czekamy prawdopodobnie do wtorku na echo serca. Z Manią było podobnie, ale na badania jeździliśmy po innych szpitalach. Kochane Mamy Kronikarki Rodzinne obecne przy naszych porodach podsumowały to tak:
- no i ma to samo co Ty jak się urodziłeś,
- no i ma to samo co Aneczka jak się urodziła.  
Może to i dobrze, że zostaną dłużej w szpitalu, bo Marysia trochę kaszle. Zwłaszcza w domu, nocą. Ania sobie wypocznie, odpocznie i naładuje akumulatory. Zwłaszcza, że ma vip-owski pojedynczy pokój, całodobową opiekę. Nie ma co prawda widoku na zatokę, ale nocą widać oświetlony Port.
Zapalenie spojówek, widoczne na zdjęciach poniżej już przeszło.

Mama ama sama daj..

UŁAN | Bez kategorii | 15 kwietnia 2010

… kiedyś wołała ponoć Aneczka żądając jedzenia. Dziś Anielka posmakowała mleczka i się spodobało. Instynkt macierzyński działa. Jeśli wszystko będzie w porządku to w sobotę po południu będziemy już razem. Aha, jeszcze jedno. Tym, którzy mówią, że Anielka jest podobna do mnie to bardzo dziękuję, bo to bardzo miłe :-)))
Zdjęcia z 20.oo

   

                     

UŁAN | Bez kategorii | 14 kwietnia 2010

Z nowych informacji to napiszę tyle, że Aneczka ok 22 z pomocą personelu zaczęła się podnosić, umyła twarz i jest szczęśliwsza. Anielka noc spędzi w samotności, żeby mama miała siłę jutro ją nakarmić.
Jesteśmy tak bardzo mile zaskoczeni życzliwością i chęcią pomocy personelu szpitalnego w Centrum Zdrowia Matki Polki. A może w porównaniu z obsługą szpitala Madurowicza z Maniowego porodu, każdy gest i uśmiech w naszym kierunku odbieramy za coś niebywałego…

Nowe Życie

UŁAN | Bez kategorii | 14 kwietnia 2010

Kochani,
W tych smutnych chwilach jest kolejna iskierka Nowego Życia. Dziś o 9.50 przyszła na świat Anielka - nasza druga córcia. Wydarzyło się to tak bardzo szybko, ale cieszymy się wielce, że tak bardzo szczęśliwie i normalnie. Dziękujemy tym którzy byli z nami duchowo. Anielka waży 3650,00 g, mierzy 56 cm i ma 10 punktów.  Narodziny były godne cesarzowej, więc Ania dziś do godziny 22 będzie jeszcze unieruchomiona. Fotki z godziny 14.

…a po dwóch latach…

UŁAN | Bez kategorii | 13 kwietnia 2010

Rzadko wpisuję się na blogu, ale raz na jakieś dwa lata trzeba znaleźć parę chwil i pod nieobecność Żonki skrobnąć parę zdań.
Dziś ok. 17 odwiozłem Anusię do Centrum Zdrowia Matki Polki. A niech się poczuje i Matką i Polką. Termin jest na czwartek, ale została przyjęta, przyszedł nawet lekarz. Sala trzyosobowa i „obsada” podobno miła. Jeszcze przy rejestracji stała para. Polka i chłopak mówiący po angielsku. Po chwili zostaliśmy wysłani obaj okrężną drogą na oddział do naszych dziewczyn. Zacząłem rozmowę i po chwili okazało się, że jest Walijczykiem, że przyjechali z Lublina, że jeszcze rano leżeli w szpitalu na Staszica, że mieszkają na Głębokiej, że jest lektorem angielskiego na KULu. Oczy ze zdziwienia bolą mnie do teraz.   

Marysia poszła spać jak co dzień: punktualnie o 20.00. Moja Mama tak się nią pięknie zajmuje od soboty…

dwa lata…

Ania | Bez kategorii | 18 marca 2010

Córciu, bądź ciągle naszą iskierką.

Niech nigdy nie zniknie Twój radosny uśmiech i łobuzerskie spojrzenie.

Spełnienia marzeń!

Ania | Bez kategorii | 20 stycznia 2010

Mania od dłuższej chwili ogląda taty telefon. W końcu pada: “Nie dla… Mama, nie dla”. Faktycznie, wyłączony, nie działa, nie miga, “nie dla”.

Ania | Bez kategorii | 16 stycznia 2010

Leżę dziś na wersalce, a Marysia bawi się na podłodze z Tatą. Przybiega po chwili i daje mi książeczkę do czytania. “Mama teraz śpi, tatuś Ci poczyta”. Córcia znika. Cisza. Po chwili słychać delikatne postękiwania. W drzwiach pojawia się Maniusia ciągnąca za sobą kołdrę z sypialni i próbuje mnie nią przykryć. Wzruszyłam się…


Produkcja Ułańskich pierników


“Mamu, Mania” – czyt. “Mamo, narysuj Manię, ja poczekam…”


Przy lubelskiej choince


Nie ma jak w domu

Przyjaciele

Ania | Bez kategorii | 19 listopada 2009

Mania ma trzech ulubionych  Przyjaciół. Pierwszy, od zawsze to śpiworek – nie da się bez niego zasnąć, pomaga ukoić żale, uspokaja w podróży. Pod ręką być musi. Drugi, odkryty przy okazji przemieszczania się, to Przestrzeń. Najlepiej nieco ograniczona, ale nie za bardzo. Ot, taka katedra, albo centrum handlowe. Można biegać, biegać, biegać. Uciekać i wracać. Trzeci, poznany niedawno, zwany w skrócie “Laja” to… właściwie 3, 4, 5 i 6 – Teletubisie. Czasem okrzyk “Laja” rozlega się rano jako pierwszy.Zdecydowanie nasila sie popołudniu, gdy tv gra trochę dłużej. Laja może być o każdej porze, może być ciągle ta sama, byle by była. Laja…

Poddałam się

Ania | Bez kategorii | 30 października 2009

… po 2,5 godzinie walki.

Zacznę od początku. Od kilku tygodni w nocy Mania śpi na tapczaniku, a nie w łóżeczku. Przeszło gładko, tylko raz podnosiliśmy ją śpiącą z poduch ułożonych na podłodze, by lądowanie było miękkie. Raz też zdarzyło się, żeby po kąpieli i innych wieczornych czynnościach z tego tapczanu wstawała, a tak ładnie sobie leży, spokojnie zasypia i budzi się rano razem z budzikiem. Tak jest w nocy.

Ale plan był taki, żeby łóżeczko zlikwidować. Zatem podobnie miały przebiegać drzemki okołopołudniowe. Niestety, tu dziecko odkryło fascynującą zabawę we wstawanie. Dziś obiecałam sobie, że się zawezmę, będę konsekwentna i twarda, że będę ją układać na łóżku do skutku. Ale po 150 minutach spasowałam. Włożyłam ją do łóżeczka, co jak zwykle skwitowała krótkim płaczem, po czym po 3 minutach słodko zasnęła.  W łóżeczku zasypia błyskawicznie o tej samej porze, gdy na tapczanie zabawa trwa w najlepsze.

Może wiecie jak sobie z tym poradzić?

Postępy

Ania | Bez kategorii | 30 września 2009

Mania czyni postępy. W końcu już ma skończone 1,5 roku! Nawija bardzo dużo. Niestety w języku mało zrozumiałym. A może na szczęście :) Z tych bardziej zrozumiałych króluje “tati” – wbrew pozorom to również inni przedstawiciele płci męskiej, nie tylko Tato, oraz “mamma”, co oznacza przede wszystkim “chcę, potrzebuję, pomóż, daj”, równie dobrze może być wypowiedziane do Taty, Babci,  koleżanki…

Nie zauważony przez nikogo wyrósł 11 ząb, więc braki uzębienia coraz mniejsze. Pozwala to na jedzenie również rzeczy do niedawna obieranych – jabłko, winogron, a tak na prawdę wszystkiego, co stanie na stole lub zostanie wzięte w rękę przez kogoś w otoczeniu. Jedzenie jest do spożywania, a nie oglądania, to Mani główne założenie. Trzeba jeść, ile jest.

Postępy również w dziedzinach higienicznych. Mania z uśmiechem daje zakropić nos, choć innych czynności w okolicach noska wykonywać nie wolno. Od kilku dni również staramy się zaprzyjaźniać z nocnikiem, co powoli owocuje. Zaczęło się od klepania po pupce i wołania  “papa”, gdy było już po lub przybieganiu w okolice nocnika, gdy nogi już były mokre (wciąż dla mnie jest zagadką jak można jeszcze zdążyć zdjąć majteczki). Dziś “papa” zabrzmiało najpierw i cała zawartość trafiła do nocniczka. Brawa nieco zbiły Marynię z tropu, ale liczymy na dalsze sukcesy.


Przygotowania do wesela

Najbardziej lubię obroty

Ania | Bez kategorii | 10 lipca 2009

Każdy dzień przynosi niespodzianki i odkrycia. Mania uwielbia kałuże, żadnej nie można minąć obojętnie. To nic, że mokro w stópki, że butki brudne. Trzeba wejść, sprawdzić jak głęboko i jak daleko można chlapnąć. Jak tylko dowiozą nową dostawę, to kupimy kaloszki w maniowym rozmiarze.

Równie ulubione są place zabaw, które potrafi dostrzec z każdej odległości, nawet jeśli nigdy wcześniej na nich nie była. Nie ma tam żadnego ulubionego miejsca – chyba najlepsze jest to, że może chodzić od atrakcji do atrakcji, pokręcić karuzelą, pokopać w piaskownicy, pobiec do huśtawki. Po prostu WOLNOŚĆ. Tylko mama przeszkadza i nie pozwala realizować wszystkich pomysłów.

Przyjaźń z odkurzaczem przeszła w nową fazę – już nie trzeba go popychać, teraz można trzymać szczotkę i odkurzać! Rozluźniły się za to więzi z prysznicem, który jest fajny, ale na wyciągnięcie ręki i gdy nie pryska sam na Marysię. Im bliżej, tym silniej jest odpychany. Nie przeszkadza to jednak w ciągłej radości z kąpieli, czy to w wannie czy w basenie. Szczoteczka do zębów służy głownie do moczenia jej pod wodą, a najlepiej jakby były dwie, w każdej rączce po jednej i żadnych dorosłych próbujących mimo wszystko zęby Mani umyć. Natomiast samodzielne jedzenie wychodzi coraz lepiej. Czasem spada coś obok i nie trafia do buzi, ale zawsze można wspomóc się rączką. Obowiązkowo łyżkę/widelec trzeba trzymać w rączce, jeśli rodzice jedzą w tym czasie sztućcami.  Tak więc obiad zjadamy razem, każdy sam :)

Ania | Bez kategorii | 9 maja 2009

Wiosna przyszła nagle i niespodziewanie, długo oczekiwana, dość szybko przechodząc w dość letnią aurę. W nocy przymrozki, w dzień żar lejący się z nieba. Teraz po przymrozkach zostały jedynie niezmienione opony, ale można ponarzekać na brak deszczu. I jak ma urosnąć posiana marchewka, pietruszka i inne warzywka? Dobrze, że na rzodkiewkę i kalafiora można liczyć. Takie to oto krótkie rozważania młodych działkowców.
U Mani cztery zęby bez zmian. Idą następne, bo już mocno bolały. Tymczasem boleć przestały a zajrzeć się nie da. Są za to inne zmiany. W zeszłym tygodniu Tata wziął Dziecię, postawił i powiedział: “Idź do mamy”. Posłuszne Dziecię, mimo wielkich wątpliwości, uczyniło swe pierwsze 3 świadome kroki (nieświadome zdarzyły się wcześniej, w szoku związanym z ilościa nóg które je otoczyły). Od tego czasu minęło dni 9, a Dziecię śmiga po mieszkaniu od ściany do ściany jak traMania. Czasem tylko zapomina, że potrafi i wpada w rozpacz, że nie ma palca do trzymania. Jednak duża, nieogrodzona ścianami przestrzeń, bez wyraźnego celu pt. “tata” lub “mama”, bądź “kanapa” jest onieśmielająca. Chyba, że na horyzoncie pojawi się huśtawka… Niestety jest jeden minus – Dziecię zafascynowane chodzeniem, nie chce jeździć. A to już nie będzie proste.

A ku ku!


Kim jest ten facet? Nie podoba mi się


Kielecki włoski ogród


Pozujemy?


Doszłam!


Nie ma jak u Taty

Wielkanocnie

Ania | Bez kategorii | 9 kwietnia 2009

Jakże inny jest ten Wielki Tydzień od poprzedniego… W końcu rok temu Wielkanoc została odwołana ;) W Wielką Środę były narodziny, w Wielki Piątek była żałość, bo Mania dostępna była jedynie do oglądaniaprzez szybę i to po usilnych namowach. W niedzielę była nadzieja, że jeszcze tylko dzień-dwa.

W tym roku jest normalnie, po Bożemu. I tego właśnie życzymy – niech czas Triduum będzie czasem śmierci i zmartwychwstania. A wszystko inne niech zejdzie na plan dalszy.

Serdecznie pozdrawiamy

1 rok

Ania | Bez kategorii | 19 marca 2009

Marysieńko,

życzymy Ci, żebyś miała w sobie zawsze tyle radości, co teraz, żebyś powodowała uśmiech na twarzach napotkanych osób. Rośnij w zdrowiu, szczęściu i miłości,  a my będziemy się starać pomagać.

« Wstecz | Dalej »

Polski Wordpress
Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał azWeb dla Polski support WordPress