Poddałam się
… po 2,5 godzinie walki.
Zacznę od początku. Od kilku tygodni w nocy Mania śpi na tapczaniku, a nie w łóżeczku. Przeszło gładko, tylko raz podnosiliśmy ją śpiącą z poduch ułożonych na podłodze, by lądowanie było miękkie. Raz też zdarzyło się, żeby po kąpieli i innych wieczornych czynnościach z tego tapczanu wstawała, a tak ładnie sobie leży, spokojnie zasypia i budzi się rano razem z budzikiem. Tak jest w nocy.
Ale plan był taki, żeby łóżeczko zlikwidować. Zatem podobnie miały przebiegać drzemki okołopołudniowe. Niestety, tu dziecko odkryło fascynującą zabawę we wstawanie. Dziś obiecałam sobie, że się zawezmę, będę konsekwentna i twarda, że będę ją układać na łóżku do skutku. Ale po 150 minutach spasowałam. Włożyłam ją do łóżeczka, co jak zwykle skwitowała krótkim płaczem, po czym po 3 minutach słodko zasnęła. W łóżeczku zasypia błyskawicznie o tej samej porze, gdy na tapczanie zabawa trwa w najlepsze.
Może wiecie jak sobie z tym poradzić?
Nie poddawać się?!
mamaIgnaca — 31/10/2009 @ 19:37
pojęcia nie mam ale podziwiam i kibicuje :)
debe — 01/11/2009 @ 19:37
nie, niestety. U nas było tak samo. do urodzin Frania Miki spał w dzień w łóżeczku turyst. Niech sobie tak śpi bidulka, bo inaczej wcale może nie spać…
jusia — 03/11/2009 @ 23:01
Tak sobie myślę, że chyba trzeba złożyć to łóżeczko i schować, u nas wręcz przeciwnie dzieci zaczynały lepiej spać przeniesione do normalnych łóżek, zawsze w awaryjnych sytuacjach można się przyłożyć i jest ok. A będąc monotematyczną mam pytanie, czy łóżeczko niemowlęce będzie wkrótce komu innemu potrzebne?
MariaM — 18/11/2009 @ 00:17
Ha, i u nas pożegnaliśmy się z łóżeczkiem. Mam nadzieję, że definitywnie. Czekamy na większe, póki co jest materac na podłodze. Dziś po pierwszej próbie usypiania popołudniowego 1:0 dla mnie :) Choć trwało 1,5 godziny to usypianie.
No a u Was jakieś postępy czy kapitulacja?
mamaIgnaca — 19/11/2009 @ 19:09