…od momentu, kiedy zostaliśmy sami, bez pomocnych dłoni naszych Mam. 2 maja wyjechała Babcia Halinka, która służyła nam pomocą przez prawie dwa tygodnie w turnusie drugim. Na turnus pierwszy i urodziny Anielki załapała się Babcia Kasia. Obie Babcie równie dzielnie znosiły Marysiowe: buju, buła, sisi i picie, danio (przyswojone w czasie pobytu Babć). Bardzo dziękujemy za pomoc. Była nieoceniona.
Od 3 maja w naszym domu obowiązują procedury, a chaos został spisany i ujarzmiony na kartce a4. Każdy wie, co danego dnia ma robić. I nie ma że nie chce mi się. Co tu dużo pisać: jest trudno, miejscami bardzo trudno. Ja to mam jeszcze ucieczkę do biura żeby popracować, ale Ani dzień przypomina trochę pracę w newsroomie telewizji informacyjnej: ciągle nowe wydarzenia, sytuacje kryzysowe, żółte i czerwone paski przed oczami, pytania i prośby do Marysi często pozostające bez odpowiedzi.
Anielka ostatnimi czasy trochę marudna, bardzo chce się przytulać. Od trzech dni ma katarek i nawet Katarek* nie pomaga. Męczy się dzieciak, ale mamy nadzieję, że nie przerodzi się to w nic groźnego.
Ze względu na piękny maj spacery są ograniczane lub odwoływane. W czwartek Ania ok. godz. 10.30 rozpoczęła wdrożenie Procedury Wyjścia obejmującej: siusiu, zmianę pieluchy, ubranie Anielki, ubranie Marysi, rozebranie Anielki, umycie pupy i zmianę pieluszki Anielki, ubranie Anielki, prośbę do Marysi o włożenie bucików, prośbę II do Marysi o włożenie bucików, prośbę III do Marysi o włożenie, ubranie Marysi, zejście, histerię Marysi, zabranie wózka z piwnicy, wyjście z klatki, obejrzenie ulewy (ok. 30sek.), powrót do klatki, zwiezienie wózka do piwnicy, histerię Marysi na klatce, wejście do mieszkania, rozebranie…
Bardzo miłe są odwiedziny. Nie tylko obie Babcie, ale także obaj Dziadkowie widzieli już swą drugą wnusię. Byli również Andrzeje z Piotrusiem, Basia z Sylwkiem. Prosimy nie bać się Łodzi, zapraszamy pozostałych.
*dla niewtajemniczonych Katarek to urządzenie do wysysania brudów z noska za pomocą… odkurzacza.