W pierwszych słowach mojego listu chciałbym bardzo podziękować za przywrócenie, a może wręcz za naukę historii. Dziękuję za pokazanie Powstania Warszawskiego, za pokazanie historii życia Ireny Sendlerowej, za pokazanie, że byli „Sprawiedliwi”. Dziś mogę obiecać, że nie zostawię tej wiedzy tylko dla siebie. I za tą ostatnią lekcję też dziękuję. Tylko dlaczego tak boli?
Panie Prezydencie nie tak miało być. Już raz przerywaliśmy Paschalną Radość. Już raz Alleluja Haendla nie brzmiało nawet tydzień, już raz na Baranki Młode nie starczyło siły. Panie Prezydencie nie tak miało być. Przecież kolejna kampania wrześniowa przed nami, przecież kolejne karty historii Polski do pokazania, kolejne ważne daty do zaznaczenia. Pan Panie Prezydencie, Andrzej Przewoźnik, Janusz Kurtyka. Oj, nie tak Panowie miało być. Nie taki był plan.
Nie wiem czy mogę nazywać Pana Moim Prezydentem. Źle mówili, a ja siedziałem. Śmiali się, a ja nie działałem. Ten pierwszy nie widział umiaru. Wstydliwy dla mnie temat, ale to nie moja wina, że on się podpisuje, że jest z Lublina. Drugi we wtorek ogłosił, że w poniedziałek „po” wróci do normalności. Trzeci zmiękł już w niedzielę. Nikt nie przeprasza. Telewizory, radia, gazety nie podejmują tematu, „zrzucają” umiejętnie winę na polityków, nie czują się same w obowiązku. Panie Prezydencie, nie reagowałem. Nie wiem czy powinienem tak Pana nazywać.
Ale byłem strasznie dumny przez ostatnie parę lat, bo Prezydent Najjaśniejszej brał udział w najważniejszych świętach i uroczystościach, także tych ważnych dla nas – katolików. Wiedziałeś, Panie Prezydencie kiedy się stoi, siedzi, a kiedy klęczy. Byliśmy razem na Placu Piłsudskiego 6 czerwca 2009, w 30-tą rocznicę słów „Niech stąpi Duch Twój…” Oj, dumny byłem. Strasznie dumny.
Szanowny Panie Prezydencie, tyle słów padło o Tobie w ostatnich dniach. Wszyscy teraz mówią i piszą. Napisał jeden o Tobie Panie Prezydencie, żeś „prawy, życzliwy, rozumny (…) i szalenie sympatyczny”. Teraz to napisał Panie Prezydencie, napisał.
Mówią o Tobie, że jesteś wspaniały patriota, szlachetny, mądry, dobry, elokwentny. Masz poczucie humoru, opowiadasz ponoć świetne dowcipy. Ba, jeden to nawet w telewizorze powiedział, że wcale nie jesteś taki niski, to inni byli nadmiernie wysocy. Teraz to mówią, Panie Prezydencie, mówią.
Kochany Panie Prezydencie, Pani Prezydentowo,
Żałuję, że nie spotkaliśmy się nigdy. Żałuję, bo może i była okazja przy jakiejś okazji. Niestety, także w tych dniach nie mogliśmy być ani w Stolicy, ani w Krakowie. Nowe pokolenie wepchnęło się na świat, potrzebują opieki i młodsza i starsza. Marzyłem o “Panu Tadeuszu” dla nich, takim prezencie na rozpoczęcie życia od kogoś ważnego. Ale to już nie ważne. Tyle jest spraw już nie ważnych.
Mamy nadzieję zobaczyć się z Państwem w wakacje. Pojedziemy do Krakowa specjalnie. Wszyscy.
A może nie planować…
Corpora dormiunt vigilant animae.