Mania od dłuższej chwili ogląda taty telefon. W końcu pada: “Nie dla… Mama, nie dla”. Faktycznie, wyłączony, nie działa, nie miga, “nie dla”.
Leżę dziś na wersalce, a Marysia bawi się na podłodze z Tatą. Przybiega po chwili i daje mi książeczkę do czytania. “Mama teraz śpi, tatuś Ci poczyta”. Córcia znika. Cisza. Po chwili słychać delikatne postękiwania. W drzwiach pojawia się Maniusia ciągnąca za sobą kołdrę z sypialni i próbuje mnie nią przykryć. Wzruszyłam się…

Produkcja Ułańskich pierników

“Mamu, Mania” – czyt. “Mamo, narysuj Manię, ja poczekam…”

Przy lubelskiej choince

Nie ma jak w domu