Każdy dzień przynosi niespodzianki i odkrycia. Mania uwielbia kałuże, żadnej nie można minąć obojętnie. To nic, że mokro w stópki, że butki brudne. Trzeba wejść, sprawdzić jak głęboko i jak daleko można chlapnąć. Jak tylko dowiozą nową dostawę, to kupimy kaloszki w maniowym rozmiarze.
Równie ulubione są place zabaw, które potrafi dostrzec z każdej odległości, nawet jeśli nigdy wcześniej na nich nie była. Nie ma tam żadnego ulubionego miejsca – chyba najlepsze jest to, że może chodzić od atrakcji do atrakcji, pokręcić karuzelą, pokopać w piaskownicy, pobiec do huśtawki. Po prostu WOLNOŚĆ. Tylko mama przeszkadza i nie pozwala realizować wszystkich pomysłów.
Przyjaźń z odkurzaczem przeszła w nową fazę – już nie trzeba go popychać, teraz można trzymać szczotkę i odkurzać! Rozluźniły się za to więzi z prysznicem, który jest fajny, ale na wyciągnięcie ręki i gdy nie pryska sam na Marysię. Im bliżej, tym silniej jest odpychany. Nie przeszkadza to jednak w ciągłej radości z kąpieli, czy to w wannie czy w basenie. Szczoteczka do zębów służy głownie do moczenia jej pod wodą, a najlepiej jakby były dwie, w każdej rączce po jednej i żadnych dorosłych próbujących mimo wszystko zęby Mani umyć. Natomiast samodzielne jedzenie wychodzi coraz lepiej. Czasem spada coś obok i nie trafia do buzi, ale zawsze można wspomóc się rączką. Obowiązkowo łyżkę/widelec trzeba trzymać w rączce, jeśli rodzice jedzą w tym czasie sztućcami. Tak więc obiad zjadamy razem, każdy sam :)