Trzymamy kciuki…
Dzięki szybkiej akcji, głównie internetowej, udało się zebrać pieniądze. Adaś jutro wraca do domu, już po zabiegu. Dziękujemy każdemu, kto myślą, czynem lub pieniądzem przyczynił się do tego. A teraz nie pozostaje nic innego jak trzymac kciuki za Adasia i modlić się, żeby już wszystko było dobrze. Jeszcze raz dziękujemy!
Trzeba walczyć o swoje, od małego

Mania tak szybko “dorośleje”, że trudno nadążyć. Czołga się jak zawodowiec, czasem przyjmując postawę “na czworaka”, ale po kilku bujnięciach się do przodu i do tyłu lub przejściu kilku kroków wraca do z góry/z dołu upatrzonej pozcycji. Co nie przeszkadza jej zupełnie w zdobywaniu umiejętności wspinacza. W poszukiwaniu pilota od telewizora zdobyła się nawet na wspinaczkę po narzucie i kanapie do pozycji pionowej. Podobnie jak w obronie swej wolności -uklęknęła i omijając uchwyty, służące niektórym pomocą, chwyciła się za krawęź własnego łóżka, apelując o nie zostawianie jej tam. Skończyło się niestety lamentem, spowodowanym nie tyle samotnością, co upadkiem z wysokości. Okazało się bowiem, że nóżki jeszcze nie są na tyle silne by ustać bez trzymanki. Dobrze, że zamiast szczebelków jest siatka, a pod spodem materac…
Pod opieką najstarszego Brata

Ignaś nieco onieśmielony bezpośredniością Mani

U nas cóż – zbliżamy się do końca roku, co oznacza dużo pracy. Jeśli ktoś planuje aktywny okołoświąteczny wypoczynek lub też szuka prezentu – zapraszamy na zakupy :-)
Po jedzeniu zawsze humor dopisuje

Z Taty najlepiej widać rekalmy
