“Mama(…)ma”…
…padło wczoraj po raz pierwszy z ust Córy Mej Kochanej, co prawda między “baoba” (ostatnie “b” jakoś nie wybrzmiało, ale i tak uważam, że geniusz nowy rośnie) a “abababa” (co przy odrobinie dobrej woli również można podciągnąć pod powszechnie znane określenie babci, tudzież lubianego przez domowiników wyrobu cukierniczego, o piaskowym nie wspominając), ale nie wątpię, że wiedziała Mania co mówi! Ufffff, długie zdanie wyszło, ale treści miało dużo do przekazania.