Bilans półroczniaka…

…przedstawia się następująco:
-obroty opanowane w obie strony – turlanie od stolika do stołu, albo w inne miejsce, gdzie można znaleźć coś interesującego do złapania – lusterko, leżaczek, obrus, pilot, telefon, gazeta…

“Nudna gazeta, kiepski papier, i na dodatek w TV też nic ciekawego”
- butelka w niełasce, choć czasem zdarzają się odstępstwa. Piciem ze smoczka można na przykład pryskać się po buzi, smoczek również dobrze się trzyma w rączce, albo między dziąsełkami,

“Idziemy spać” – powiedział Tata do Córci. Jak powiedział, tak też zrobił. A Mania na to :)”
- zębów brak, oznak, żeby się zbliżały także, co wcale rodzicieli na razie nie martwi,
- apetyt dopisuje, co widać i czuć. Wszystko jest dobre, ale na pewno rodzice mają lepsze, tylko dzielić się nie chcą. Fajnei jest pomagać we wkładaniu łyżeczki do buzi, popychac jedzenie rączka, albo je z buzi wyjmować. Można tez pluć ćwicząc przy okazji mówienie “apfyyyyyyyy”.
- ulubione zajęcia to łapanie Taty za nos i podtykanie mu rączek do całowania, łapanie Mamy za włosy i zdejmowanie jej okularów.

Tak więc Dziecię jak się patrzy. Tylko czemu już nigdy nie będzie taka mała?

PS. Dzięki za pamięć, życzenia a uśmiech pół-Jubilatki w podziękowaniu