Czas na zmiany

Ania | Bez kategorii | 21 sierpnia 2008

Wiem, że zmiany sa nieuchronne. Że niemal nieruchomy noworodek z każdym dniem nabywa nowych umiejętności i wciąż się uczy. Ale tempo tych zmian mnie czasem oszałamia. To dopiero 5 miesięcy a wydaje się jakby wieki. Właśnie Dziecię zmieniło Ferrari na MacLarena, tzn. przełożone (bo jeszcze nie siedzi) zostało do spacerówki. A to dlatego, że podsłuchało mamy rozmowę z Pewną Ciotką, gdy mama mówiła, że obroty to jeszcze nie wychodzą. Wziąwszy sobie to do serca, niemal identycznie jak z przewrotami na bok, następnego dnia sama z siebie zaczęła ćwiczyć obrót na brzuch. Po kilku razach udało się w lewo. Po kilku dniach udało się też w prawo. Czasem udaje się powrót na plecy, ale to wymaga jeszcze dopracowania. Przewroty można ćwiczyć wszędzie, również w wózku, tak jak wystawianie nóg, rąk i głowy poza jego obręb, stąd decyzja – potrzebne są pasy – i tym sposobem Maniusia podziwia teraz widoki z nowego pojazdu. I znów polubiła spacery, choć czasem pasy przeszkadzają ;)

Przyszła też pora na urozmaicenie jadłospisu. Na razie o kaszkę na noc, bo moje anielsko śpiące nocą Dziecko przestało tak uroczo sypiać, a godziny 3-5 stały się świetną porą na zabawy i rozmowy, ale jedynie w twarzystwie. Po kaszce noc znów służy snom, a na twarzy gości uśmiech. Jutro będzie marchewka, potem ziemniaczek i jabłuszko, a potem to już pewnie schabowy – jak jemy patrzy na nas z takim zaciekawieniem i wyrzutem, że ona nie dostaje, że czasem kęs w gardle staje…

A dziś, jak tylko autko odzyska sprawność, jedziemy do Kielc. Trochę się poTargujemy, odpoczniemy, w atrakcjach zapowiedziano grilla, więc cała naprzód.

Wakacyjnie

Ania | Bez kategorii | 6 sierpnia 2008

W podróży upływa nam ostatnio czas. Zaliczyłyśmy z Manią tydzień w Kielcach, a całą rodziną weekend w Lublinie, nocleg w Bełchatowie, grabienie w Czarkowy… Korzystamy z wakacji, mojego urlopu wypoczynkowego i aury. Ta nas co prawda nie rozpieszcza, bo albo pada, albo przygrzewa za mocno, ale to może ja taka wybredna jestem… Córka dzielnie przyjmuje wszystko, co rodzice wymyślą. Tylko przy tak dużej liczbie atrakcji doszła do wniosku, że nie można w dzień oczu zamykać, bo jak tylko o tym zapomni, to znajduje się w kolejnym nowym miejscu, z innymi ludźmi – dlatego kontrola musi być. A bez drzemki dzień staje się nieco za długi. Stąd, jak wróciliśmy, niemal do południa spała i a potem wcale nie potrzebowała towarzystwa do zabaw, co nie jest u niej zbyt częste.

Dziś odwiedziłyśmy naszą przychodnię. Mała została zmierzona (67,5 cm), zważona (8100 g), zbadana (okaz zdrowia) i zaszczepiona. I ku wielkiemu mojemu zdziwieniu, płacz rozległ się, gdy kładłam ją do wózka. Tzn. to mnie nie zdziwiło, bo od jakiegoś czasu córcia cierpi na wózkową alergię, ale na wkłócie nie było reakcji. A przecież poprzedni na jej widok pani pielęgniarka powiedziała: “a, to to ona się tak zanosi? Pamiętam…”, co chwile później Mania sama potwierdziła. Zuch-dziewczyna rośnie. Na szczepieniu był jej rówieśnik – o 1/3 mniejszy ;)

Jedno mnie tylko zastanawia – i pani pielęgniarka i pani doktor sugerowały, żeby zacząć jej dawać soczki, deserki. Może za dużo się naczytałam, ale…

Polski Wordpress
Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał azWeb dla Polski support WordPress